Dla przeciętnego Europejczyka, laika w tematach azjatyckich, nie ma większej różnicy między językami z tak odległej części świata. Ba, większość osób nie jest w stanie na ulicy odróżnić języka koreańskiego od wietnamskiego, chińskiego od japońskiego oraz innych zbliżonych do siebie par.
W ostatnich latach w Polsce mamy do czynienia z nieprawdopodobnym skokiem popularności języka koreańskiego, szczególnie wśród młodych kobiet zafascynowanych K-popem, modą oraz kuchnią tego kraju. Netflixowy hit „Squid Game” również odbił się szerokim echem, tworząc coś w rodzaju punktowego fenomenu kulturowego, którego następstwem były produkty, festiwale, czy też przebrania halloweenowe.
Z drugiej strony mamy japoński. Klasyk. Język kraju, który jest tak fascynujący, że ludzie w każdym przedziale wiekowym od zawsze się nim interesowali i będą to robili w nieskończoność. Zarówno Japonia, jak i Korea Południowa są niezwykle rozwiniętymi krajami, stąd zawodowo warto uczyć się obydwu języków. Przed decyzją należy skonsultować różnice nie tylko tkwiące w kulturze, lecz również w technikaliach: w alfabecie, w gramatyce oraz w wymowie.
Alfabet koreański a japoński
W zapisie koreańskim dominuje Hangul. Co ważne, opinie lingwistów zgodnie uznają go za jeden z najbardziej logicznych systemów pisma na świecie. Składa się z 24 podstawowych liter (14 spółgłosek i 10 samogłosek), które łączy się w czytelne bloki sylabiczne, co znacząco ułatwia naukę i szybkie opanowanie czytania.
Tymczasem japoński wykorzystuje trzy różne sposoby zapisu: dwa sylabariusze – hiraganę i katakanę (po 46 znaków każdy) oraz kanji, czyli adaptowane znaki chińskie, których liczba używana w codziennej komunikacji sięga kilku tysięcy. Hiragana służy do zapisu rodzimych końcówek gramatycznych i słów japońskich, katakana – obcych zapożyczeń, a kanji przekazuje głębsze znaczenia leksykalne.
Reasumując, japoński system pisma wymaga znacznie większego nakładu czasu na zapamiętanie i skojarzenie form ze znaczeniem, podczas gdy koreański Hangul pozwala szybko zacząć płynnie czytać i pisać.
Wymowa
W wymowie koreańskiej kluczową rolę odgrywa rozróżnienie między spółgłoskami dźwięcznymi, bezdźwięcznymi oraz spiętrzonymi (tzw. tensami), co dla początkującego może być wyzwaniem, np. różnica między k, k’ i g zależy od siły artykulacji i pozycji w sylabie. Język koreański jest sylabiczno-akcentowy, z naciskiem na pierwszą lub drugą sylabę słowa.
Język japoński z kolei opiera się na pięciu samogłoskach (a, i, u, e, o) i względnie prostych spółgłoskach, z podziałem na morae: każda sylaba trwa równomiernie, a znaczenie rozróżnia się przede wszystkim za pomocą akcentu melodycznego, który waha się między wysoką i niską tonacją. Dzięki temu osoby uczące się japońskiego szybko opanowują podstawowe dźwięki, ale mogą mieć trudność z naturalnym użyciem akcentu.
Podsumowując, koreańska wymowa wymaga precyzji w artykulacji spółgłosek, podczas gdy japońska wymaga dobrego wyczucia rytmu i melodii mowy. W tym aspekcie to japoński wypada nieco prościej.
Gramatyka
W obu językach zdanie zwykle układa się w kolejności „kto-co-robi?” (najpierw podmiot, potem dopełnienie, na końcu orzeczenie), czyli coś jak „Janek jabłko zjada”. W koreańskim najważniejsze jest dokładne doklejanie do czasownika lub przymiotnika odpowiednich końcówek, które mówią, czy mówimy o przeszłości, przyszłości, czy wyrażamy prośbę, rozkaz albo uprzejmą prośbę do szefa czy przyjaciela. Wyobraź sobie, że do jednego rdzenia słowa doklejasz klocki oznaczające: „wczoraj”, „muszę”, „proszę” czy „bardzo grzecznie” – i wiesz, czy mówisz do kolegi, czy do profesora.
Po japońsku również doklejamy końcówki, ale dodatkowo uczysz się trzech poziomów grzeczności, od potocznego (jak do kumpla), przez oficjalny (jak do nieznajomego w sklepie), aż po bardzo dostojny, używany wobec osób o wysokim statusie lub w formalnych sytuacjach. To trochę jak znajomość zwrotów „cześć”, „dzień dobry” i „Szanowny Panie”. Każde pasuje do innego kontekstu.
W obu językach pomagają partykuły, czyli krótkie cząstki, które stawiasz przy wyrazach, by wskazać ich rolę w zdaniu. W polskim tę funkcję pełni szyk zdania, a w koreańskim i japońskim to załatwia się poprzez rzeczone partykuły, co w uproszczeniu działa jak kolorowe etykietki na rzeczach: jedna mówi „to jest temat”, druga – „to jest podmiot”, trzecia – „to jest dopełnienie”. Dzięki temu w obu językach możesz przestawiać wyrazy w zdaniu, by podkreślić lub ukryć pewne informacje, bez utraty sensu całości. W tym zestawieniu koreańska gramatyka jest nieco bardziej przewidywalna, a japońska bogatsza, czyli dość skomplikowana.
Kultura i krótkie podsumowanie
W kulturze Korei Południowej dużą wagę przykłada się do wspólnoty i szacunku dla układów hierarchicznych. Wyobraź sobie, że na rodzinnym spotkaniu każdy wie, kto zaczyna nakładać pierwszą porcję: najpierw babcia, potem dziadek, a dopiero potem wnuki. Nawiązując do wstępu tego artykułu, koreańskie spotkania przypominają dobrze zestrojony zespół K‑pop, w którym każdy zna swoje miejsce. Tymczasem Japonia to świat subtelnych gestów i głębokich tradycji: ceremonia herbaty, hanami pod kwitnącymi wiśniami czy niezliczone odcienie „przepraszam” i „dziękuję” wypowiadane z ukłonem, które uczą cierpliwości i uważności.
Podsumowując, jak to w językach bywa, jeżeli jakiś element jest mało skomplikowany, to oznacza, że jego funkcję przejął jakiś inny element, z którym prędzej czy później przyjdzie nam się zmierzyć. Jednak, jeżeli już musimy wybrać, to język koreański uznawany jest często za łagodniejszy start. Alfabet składający się z zaledwie dwudziestu kilku liter, pozwala w kilka dni zacząć czytać i pisać proste zdania, a system końcówek honoryfikatywnych, choć rozbudowany, ma logiczną strukturę. Japoński z jego bogactwem pisma oraz melodyjnym akcentem może sprawić trudność przy naturalnej wymowie. To oznacza, że koreański daje szybki efekt wow i motywację do dalszej nauki.