Można przez kilka miesięcy rozmawiać po angielsku z jednym nauczycielem i dojść do całkiem wygodnego wniosku, że radzimy sobie już nieźle. Rozumiemy właściwie wszystko, odpowiadamy na pytania, a nawet zaczynamy żartować. Potem przychodzi pierwsza rozmowa z kimś innym i okazuje się, że ten człowiek mówi szybciej, połyka połowę końcówek, opowiada całkiem nowe anegdoty i najwyraźniej nie dostał instrukcji, jak ma z nami rozmawiać.
To właśnie w tym momencie zaczyna się wyjęty prosto z życia kurs językowy. Komunikacja nie polega przecież na przyzwyczajeniu się do głosu jednej osoby. Na ulicy, w pracy, hotelu czy podczas podróży nikt nie będzie mówił dokładnie w tempie naszego lektora ani cierpliwie powtarzał konstrukcji poznanej na ostatniej lekcji. Dlatego zajęcia językowe w grupie mają pewną przewagę, która początkowo może nam nawet przeszkadzać. Otóż podczas zajęć uczymy się rozumieć kilka różnych osób i akcentów.
Jeden język, kilka zupełnie różnych sposobów wyrażania myśli
Każdy mówi trochę inaczej. Jedna osoba zastanawia się przed każdym zdaniem, druga wypowiada trzy myśli z rzędu na kilku wdechach. Ktoś mówi bardzo wyraźnie, ktoś inny ciszej, ktoś lubi krótkie wypowiedzi, a kolejna osoba buduje zdania tak długie, że czasami sama traci wątek. I bardzo dobrze, bo to właśnie takie różnice sprawiają, że małe grupy językowe mogą lepiej przygotować do prawdziwej rozmowy niż sytuacja, w której przez wiele miesięcy słuchamy wyłącznie jednej osoby.
Z czasem zaczynamy koncentrować się nie na konkretnym głosie, ale na znaczeniu wypowiedzi. Uczymy się wyłapywać sens mimo innej wymowy, tempa czy sposobu konstruowania zdań. Mózg przestaje oczekiwać jednej, znanej wersji języka.
Aplikacja zawsze poczeka, ale czy to robi nam przysługę?
Aplikacje językowe są niezwykle cierpliwe. Możemy przez pół minuty zastanawiać się nad odpowiedzią, poprawić ją trzy razy, a następnie z satysfakcją nacisnąć przycisk „sprawdź”. Program w trakcie nie ziewnie, nie zmieni tematu i raczej nie zapyta nagle o coś, czego nie było w ćwiczeniu. To wygodne, ale rozmowy w rzeczywistości funkcjonują nieco inaczej. Rozmówca może nas nie zrozumieć czy poprosić o wyjaśnienie. Może odpowiedzieć czymś zupełnie nieprzewidzianym albo użyć słowa, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Czasem trzeba więc powiedzieć to samo inaczej, zastąpić zapomniany wyraz trzema prostszymi albo posłużyć się konstrukcją mniej elegancką, lecz skuteczną.
Nagle okazuje się, że komunikacja nie polega na budowaniu idealnych zdań. Dobry kurs językowy nastawiony na komunikację powinien stwarzać wiele takich sytuacji, oczywiście w bezpiecznych warunkach i bez stresu związanego z rzeczywistą koniecznością znalezienia właściwego autobusu pięć minut przed jego odjazdem.
Dlaczego rozmowa tylko z nauczycielem to też za mało?
Lektor pełni podczas kursu wyjątkową rolę, a jego doświadczenie jest nieocenione. Wie, który błąd poprawić, kiedy pozwolić dokończyć zdanie i jak dostosować język do poziomu ucznia. Problem w tym, że właśnie dlatego nie zachowuje się jak przypadkowo napotkany człowiek. Dobry nauczyciel mniej lub bardziej świadomie pomaga nam w rozmowie. Praktycznie zawsze zrozumie, co chcieliśmy powiedzieć, nawet jeśli użyliśmy niewłaściwego słowa, bo zna najczęstsze błędy oraz zakres materiału, który już przerobiliśmy.
To wszystko oczywiście stanowi ogromną zaletę podczas nauki, ale warto ją uzupełnić kontaktem z innymi osobami. Na zajęciach językowych w grupie uczestnik musi słuchać nie tylko lektora, lecz również pozostałych kursantów. Jeden rozmówca okaże się łatwy do zrozumienia, drugi będzie wymagał większego skupienia. Ktoś użyje konstrukcji, na którą sami byśmy nie wpadli, a ktoś inny popełni błąd, który pozwoli całej grupie zapamiętać poprawną wersję. Trudno zaplanować takie sytuacje w podręczniku, one po prostu muszą wydarzyć się podczas rozmowy.
Nauka języka w małej grupie nie oznacza siedzenia w tłumie
W tym miejscu warto rozprawić się z pewnym stereotypem. Zajęcia grupowe mogą przywodzić na myśl szkolną klasę, trzydzieści osób i nauczyciela zadającego pytanie, na które odpowiada zawsze tych samych pięciu uczniów. Reszta skrupulatnie unika kontaktu wzrokowego.
Kameralne kursy językowe działają inaczej. Kilka osób to wystarczająco dużo, aby podczas zajęć zmieniać rozmówców, pracować w parach czy słuchać różnych sposobów wypowiadania się, a jednocześnie grupa pozostaje na tyle mała, że trudno spędzić dziewięćdziesiąt minut w całkowitej anonimowości. Właśnie dlatego nauka języka w małej grupie daje ciekawy kompromis między zajęciami indywidualnymi a dużą klasą. Nadal mamy bezpośredni kontakt z lektorem, ale nie rozmawiamy wyłącznie z nim.
Rozmowa nie zawsze przebiega zgodnie ze scenariuszem
Podręcznikowe dialogi mają jedną zasadniczą zaletę. Otóż zwykle wszystko się w nich udaje. Osoba A pyta o godzinę odjazdu pociągu. Osoba B zna odpowiedź. Następnie wszyscy uprzejmie się żegnają. W prawdziwym życiu osoba B może nie wiedzieć nic o pociągu, za to zacznie tłumaczyć nam drogę na dworzec. W połowie rozmowy dołączy osoba C, która ma zupełnie inne zdanie, a ktoś obok stwierdzi, że pociąg dzisiaj w ogóle nie kursuje.
Kameralne kursy językowe pozwalają odtworzyć przynajmniej część tej nieprzewidywalności. Każdy uczestnik trochę inaczej reaguje, zadaje inne pytania i prowadzi rozmowę w innym kierunku. Lektor może stworzyć sytuację wyjściową, ale nie musi kontrolować każdego kolejnego zdania. Takie momenty uczą reagowania, a nie tylko odtwarzania przygotowanej odpowiedzi.
Kameralne kursy językowe pomagają oswoić prawdziwą komunikację
Celem nauki nie powinno być przecież rozumienie wyłącznie nagrania z podręcznika. Język istnieje pomiędzy ludźmi, a im wcześniej zaczniemy spotykać się z różnymi głosami, tempem mówienia, sposobami formułowania myśli i drobnymi językowymi niespodziankami, tym mniejszym szokiem okaże się później rozmowa poza salą lekcyjną.
Czy oznacza to, że nauka indywidualna albo aplikacje nie mają sensu? Oczywiście, że mają jako uzupełnienie kursu, pomoc w powtarzaniu słownictwa czy porządkowaniu gramatyki. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy stają się jedynym miejscem, w którym używamy języka.
Jak to mawia Aleksandra Budzyńska znana dawniej jako Pani Swojego Czasu, nie ma zmian bez zmian. Rozmowy też nie można nauczyć się bez rozmów. Dlatego właśnie kameralne kursy językowe dają coś więcej niż możliwość wspólnego przerabiania podręcznika. Zapewniają kilku rozmówców, kilka sposobów myślenia, a także coś nieocenionego po zakończeniu edukacji, czyli możliwość poznania ciekawych osób w bezpiecznych warunkach.
Przeczytaj najnowsze artykuły, które napisaliśmy dla Ciebie
Niektóre języki wybieramy z rozsądku. Angielski przydaje się właściwie wszędzie, [...]
Można przez kilka miesięcy rozmawiać po angielsku z jednym nauczycielem [...]
W teorii każda podróż wygląda dziś prosto. Wyciągamy telefon, wpisujemy [...]



