Już chwilę po trzydziestce człowiek zaczyna wokoło słyszeć zaskakująco dużo informacji o tym, na co jest już podobno za późno. Nachodzą wątpliwości dotyczące zmiany zawodu, nawet jeśli obecna praca wyjątkowo nam ciąży. Dodatkowo, pierwszy maraton, nauka gry na instrumencie, czasem nawet noszenie wybranych ubrań wydają się echem przeszłości. Języki obce również znalazły swoje miejsce na tej dość ponurej liście.
Mówi się, że dzieci chłoną informacje jak gąbka, a dorosły po całym dniu pracy potrafi wejść do kuchni i przez chwilę zastanawiać się, po co właściwie tam przyszedł. Czy w takich warunkach nauka języka po 30 ma jeszcze sens? Jak najbardziej, choć będzie wyglądała zgoła inaczej niż nauka ośmiolatka.
Dorosły nie musi uczyć się jak dziecko, żeby nauczyć się skutecznie. Ma za sobą lata doświadczeń, zazwyczaj zna już przynajmniej jeden język obcy od podszewki, potrafi analizować, porównywać i, co być może jest najważniejsze, sam wybiera cel. Nikt nie postawi mu jedynki za brak pracy domowej. Może za to dążyć do tego, żeby pewnego dnia zamówić kolację w Madrycie albo zrozumieć film bez ciągłego spoglądania na napisy, co potrafi być znacznie lepszą motywacją niż kartkówka w piątek.
Czy dzieci naprawdę uczą się języków lepiej?
Trochę tak, tyle że ta krótka odpowiedź wymaga dopowiedzenia. Wiek na pewno wpływa na przyswajanie języka, a rozpoczęcie nauki bardzo wcześnie zwiększa szansę na osiągnięcie wymowy i poziomu zbliżonego do rodzimego użytkownika. Nie oznacza to jednak, że po przekroczeniu trzydziestki mózg zamyka dział językowy i wywiesza kartkę „nieczynne”. Ostatnio coraz częściej mówi się, że zdolność do bardzo skutecznego przyswajania gramatyki pozostaje wysoka znacznie dłużej, niż wcześniej przypuszczano, tak więc dorośli również mogą osiągnąć wysoki poziom znajomości języka.
Pamiętajmy również o tym, że dziecko i dorosły zazwyczaj uczą się w kompletnie innych warunkach. Kilkuletnie dziecko może przez wiele godzin dziennie słuchać języka, powtarzać to samo słowo dwadzieścia razy i nie zastanawiać się, co ma dziś do dokończenia. Dorosły ma pracę, zakupy, rachunki, psa do wyprowadzenia, wiadomości, na które wypadałoby odpowiedzieć, i pranie, które od dwóch godzin czeka w pralce. Porównanie nie jest więc do końca uczciwe.
Nauka języka po 30 ma jedną dużą przewagę
Tak jak wspominaliśmy, nauka języka po 30 często ma konkretny punkt zaczepienia. Nowa praca, częste podróże, partner z innego kraju, chęć przeprowadzki albo zwyczajna potrzeba nauczenia się czegoś, co nie jest związane z Excelem, kredytem hipotecznym czy wyborem odpowiedniego ubezpieczenia.
Jednak przede wszystkim, dorosły potrafi korzystać z tego, czego nauczył się wcześniej i wyciągać wnioski. Zna pojęcie czasów, prawdopodobieństwa, rozumie, czym jest rzeczownik, zauważa podobieństwa między językami i może świadomie analizować reguły. Badania nad uczeniem dorosłych pokazują, że potrafią oni korzystać zarówno z uczenia intuicyjnego, jak i z bezpośrednich objaśnień językowych. Nie trzeba więc udawać pięciolatka, a można wykorzystać to, że mamy trzydzieści pięć lat.
„Nie mam pamięci do języków”
To jedno z najczęstszych zdań wypowiadanych przez dorosłego, zwykle w tej samej rozmowie, w której przed chwilą szczegółowo opowiedział fabułę serialu obejrzanego trzy lata wcześniej, a potem przypomniał sobie, że sąsiad nadal nie oddał pożyczonej wiertarki.
Nauka słownictwa nie polega jednak na jednorazowym przeczytaniu dwudziestu słówek i przechowaniu ich w głowie do końca życia. Potrzebujemy powtórek, skojarzeń i przede wszystkim okazji, aby danego słowa użyć. Z tego też powodu dobrze prowadzony kurs językowy dla dorosłych nie powinien przypominać szkolnego odpytywania z listy słówek. Nowe konstrukcje wracają w rozmowach, nagraniach i kolejnych sytuacjach, a słowo, które dziś uparcie odmawia współpracy, za tydzień może pojawić się w zdaniu zupełnie automatycznie.
Oczywiście jako dorośli czasami zapomnimy je ponownie. I dobrze! Dzięki temu, po kolejnym przypomnieniu słowo to ma większe szanse zostać z nami na stałe. Nowy język obcy dla dorosłych nie jest więc testem pamięci, ale raczej sztuką regularnego przypominania sobie tego, co zdążyło już trochę zakurzyć się w głowie.
A co z nauką języka po 40?
Czterdzieste urodziny również nie uruchamiają żadnej językowej blokady. Nauka języka po 40 może wymagać większej regularności i rozsądnego dopasowania tempa do codziennych obowiązków, ale sam wiek nie jest powodem, aby z niej rezygnować. Znacznie bardziej praktycznym problemem bywa to, że między pracą, rodziną i innymi zobowiązaniami trudno wygospodarować czas.
Z tego powodu nie warto budować planu, który istnieje wyłącznie w idealnym świecie bez codziennych rozpraszaczy, bo dwadzieścia minut powtarzania słówek każdego ranka, podcast podczas obiadu, serial wieczorem i jeszcze pół godziny gramatyki przed snem brzmią imponująco, ale tylko przed dwa dni. Potem przychodzi środa, niewyspanie i nasz plan sypie się jak domek z kart. Niestety, godzina spokojnej nauki codziennie często istnieje tylko w noworocznym postanowieniu. Nauka języka po 40 nie musi być intensywna, za to musi być regularna.
Czy warto uczyć się języka w dorosłym wieku, jeśli nie mamy konkretnego powodu?
Warto sobie zadać pytanie, czy wszystko, czego uczę się w dorosłym życiu, musi znaleźć się w moim CV? Można przecież rozpocząć naukę z bardzo praktycznych powodów, ale można również zrobić to z ciekawości. Szczególnie po trzydziestce łatwo wpaść w rytm, w którym większość nowych umiejętności zdobywamy dlatego, że przydadzą się w pracy albo trzeba coś załatwić.
Kameralna grupa językowa to najlepszy pomysł ze względu na możliwość poznania ciekawych osób. Po ukończeniu szkoły zazwyczaj nie mamy szansy na nowe znajomości, a uczęszczanie na kurs językowy pomaga nie tylko szybciej zacząć mówić, ale też spotkać osoby o podobnych zainteresowaniach i chęci rozwoju.
Czas na kolejne pierwsze razy
Kurs językowy dla dorosłych może oznaczać pierwszą rozmowę po turecku. Pierwszą książkę przeczytaną po hiszpańsku. Pierwszy wyjazd, podczas którego nie zaczynamy każdej interakcji od pytania, czy rozmówca mówi po angielsku. Nie wszystkie pierwsze razy muszą wydarzyć się przed dwudziestymi urodzinami.
Jeżeli więc zastanawiamy się, czy warto uczyć się języka w dorosłym wieku, trzeba uświadomić sobie jeden nieunikniony fakt. Za rok i tak będziemy o rok starsi. Możemy jedynie zdecydować, czy przy okazji będziemy znać kilkaset nowych zwrotów. Nauka języka po 30, podobnie jak nauka języka po 40 czy jeszcze później, nie jest próbą nadrobienia czegoś, czego nie zrobiliśmy jako dzieci. To po prostu kolejny moment, w którym możemy wybrać sobie nowy cel, a dorosłość ma przynajmniej tę przewagę, że tym razem nikt nie wybrał go za
Przeczytaj najnowsze artykuły, które napisaliśmy dla Ciebie
Już chwilę po trzydziestce człowiek zaczyna wokoło słyszeć zaskakująco dużo [...]
Niektóre języki wybieramy z rozsądku. Angielski przydaje się właściwie wszędzie, [...]
Można przez kilka miesięcy rozmawiać po angielsku z jednym nauczycielem [...]



